O autorze
Fotografowanie zawsze było moim marzeniem. Gdy moja siostra wygrywała konkursy fotograficzne, ja byłem na etapie robienia zdjęć pamiątkowych znajomym. Były tak skadrowane, że nie mieli oni głów. Potem stałem się nadwornym fotografem drużyny harcerskiej. Biegałem w krótkich spodenkach z Zenithem. To że muszę zrobić zdjęcie popychało mnie zawsze do tego, żeby być pierwszym na szczycie góry i ostatnim z niej zejść. Gdy skończyłem szkołę filmową zająłem się pracą za kamerą. Powrót do fotografii nastąpił, gdy urodził mi się pierwszy syn. Obecnie mam czwórkę dzieci. W tym gorącym rodzinnym tyglu szukam czasu na własne zainteresowania, czyli... na fotografowanie. To, czego jeszcze nie zrealizowałem, to fotograficzna wyprawa do dalekiego kraju z moim synem. Obiecałem mu to.

Czego możemy nauczyć się od własnych dzieci

fot. Ryszard Żuchowski
Często zastanawiam się czego mogę nauczyć moje dzieci i jak to zrobić. Tymczasem łatwo przeoczyłbym okazję do nauczenia się wielu rzeczy od nich.

W dorosłym życiu potrzebnych jest bardzo wiele umiejętności. Od tych twardych po umiejętności miękkie, które ostatnio wydają się być nawet sporo ważniejsze. Język obcy, przedmioty ścisłe, wychowanie fizyczne, obcowanie z naturą, sztuką, umiejętności społeczne i wiele innych. Jak rozpoznać potencjał i deficyty dziecka i wspomóc go w rozwoju? Jak wybrać co jest ważniejsze, a co mniej?



A gdyby tak zauważyć, że nasze dzieci dają nam bardzo dużo w tej sferze, że też wpływają na nas, dorosłych. Ich fascynacja światem, jego eksploracja fizyczna jak i mentalna, eksperymentowanie, kreatywność, spontaniczność, odwaga, uparte dążenie do celu, wytrwałość, fizyczna i psychiczna kondycja, naturalne zarządzanie zabawą (czyt. ciężką pracą) i odpoczynkiem oraz codzienne podejmowanie decyzji i nowych wyzwań. Mógłbym długo tak wymieniać to, co widzę w moich dzieciach. A czego chciałbym się nauczyć od nich? Bardzo wiele z tego, co wymieniłem. Mam wrażenie, że doświadczam zjawiska sprzężenia zwrotnego. One uczą się od nas, rodziców, a my od nich. Że każda sytuacja wpływa na obie "strony", że szkoda byłoby przeoczyć taką okazję do własnego rozwoju. Nie tylko fascynować się jak "miłe są i grzeczne", ale uszczknąć od nich choćby trochę tych "dziecięcych" cech.
Jedyna okazja. I dla nas i dla nich.
Trwa ładowanie komentarzy...