O autorze
Fotografowanie zawsze było moim marzeniem. Gdy moja siostra wygrywała konkursy fotograficzne, ja byłem na etapie robienia zdjęć pamiątkowych znajomym. Były tak skadrowane, że mieli oni głowy tylko fragmentarycznie. Potem stałem się nadwornym fotografem drużyny harcerskiej. Biegałem w krótkich spodenkach z ukochanym Zenithem. To że muszę zrobić zdjęcie popychało mnie zawsze do tego, żeby być pierwszym na szczycie góry i ostatnim z niej zejść. Gdy skończyłem szkołę filmową zająłem się pracą za kamerą. Powrót do fotografii nastąpił, gdy urodził mi się pierwszy syn. Obecnie mam piątkę dzieci. W tym gorącym rodzinnym tyglu szukam czasu na własne zainteresowania, czyli... na fotografowanie.

Fundamenty

fot. Ryszard Żuchowski / CinemaPhoto.pl
Być mamą to przede wszystkim stan emocjonalny, niezmierzona, bezwarunkowa miłość, codzienne poświęcenie, ale i spełnione marzenie. Cudowna więź tworzona każdego dnia.

Gdy Ona poświęca w 100 procentach swój czas, ciało, umysł i emocje Ukochanej Istocie, ja jestem rozproszony pomiędzy pracą zawodową a szeregiem różnych domowych robót, tych ważnych i tych mniej istotnych.
Tymczasem, w każdej sekundzie wspólnego rodzinnego istnienia, niezależnie od tego czy jesteś Mamą, czynną jak apteka 24h, czy wspierającym ojcem, tworzą się niezliczone więzi. We wspólnocie przestrzeni, doświadczeń i emocji.
Umysł Maluszka chłonie wszystko, czego doświadcza swoimi zmysłami. Magazynuje i tworzy z tych elementów swoje Ja oraz koncepcję otaczającego Świata. Wystarczą nasze proste gesty, słowa, mimika twarzy, żeby przekazać wiele. Najlepiej jak potrafimy. Najważniejsza jest szczerość przekazu i radosne bycie razem. Wielka ufność i spontaniczna natura Maluszka daje nam tę możliwość. Odkrywamy w sobie kreatywność, cierpliwość i... niecierpliwość. Widzimy na własne oczy, zupełnie bez dystansu, tworzenie się ludzkiej natury. Bo po co nam dystans, skoro napędza nas przeświadczenie, że ta mała istota jest najcudowniejsza, wspaniała, piękna i ma ogromny potencjał. I tak jak to bywa w miłości, wspólne odkrywanie tego potencjału jest cudownym i budującym doświadczeniem. Na początku cieszymy się, że maluch każdego dnia uczy się czegoś nowego. Rozpoznaje nas, odpowiada uśmiechem, chwyta i odrzuca piłeczkę, albo obserwuje uważnie, gdy budujemy dla niego wieżę z klocków. Kiedyś też taką zbuduje, tylko wymaga to jeszcze czasu. A następna będzie budowla już niekoniecznie z klocków. Budowla, która stanie się domem, pełnym miłości, zaufania i szczerości. I tak historia kołem się toczy.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...